wtorek, 4 października 2011

pierwszy wf

Dopiero co wróciłam do domu. Praktycznie byłam w nim od 14:00 - 16:00. Ale jestem wykończona. Zacznę od dzisiejszych zajęć. Myślę że moja wczorajsza nauka z gramatyki praktycznej nie poszła na marne, byłam w temacie i ogarniałam w miarę to o czym mówiła wykładowczyni. Mogę z dumą powiedzieć że aż chce mi się kolejnych zajęć z DJ'ką. (bo tak na nią mówimy). Później miałam zajęcia z pisania. Wiecie, paragrafy, eseje, zdania podrzędne i inne duperele. Generalnie jest spoko, facet trochę za cicho mówi ale daje radę. Tak jak wspomniałam wróciłam do domu jakoś po 14:00. Przekąsiłam szybki obiad w postaci zupki chińskiej (o ile można to w ogóle nazwać obiadem), pogadałam z Anją na gg i wyruszyłam. Gdzie? Otóż moi drodzy ci co są na II roku studiów wiedzą, że od tego roku zaczyna się - WF ! Nie znoszę ćwiczyć. Ci co mnie znają wiedzą i mogą to potwierdzić, moim jedynym sportem jest spanie. Zapisałam się na aerobic. Do wyboru były jeszcze gry zespołowe i siłownia. Moim celem jest zrzucenie tkanki tłuszczowej, a nie wyrabianie mięśni, dlatego między innymi aerobic mi się spodobał. Moje drogie, nie jest to takie proste jak by się wydawało. Jedna pomyśli: "a co tam, kilka razy poskakać, pomachać tyłkiem i wszystko". Jeśli tak myślicie, jesteście w błędzie. Sama miałam taką orientację do czasu gdy wykonałyśmy pierwsze kilka podskoków, wymachów itp. 1,5 godz ciągłego skakania, biegania. Ani minuta przerwy na picie. Od zawsze wiedziałam że moja kondycja nie jest mocna. Dlatego oklaski dla mnie że chociaż się starałam. Będę walczyć z wf'em między innymi dlatego, że chcę zrzucić kilka kilosów. Wszystko.
Zajęcia skończyłam o 18:30. Dumnie poszłam na przystanek tramwajowy. Długo nim nie jechałam, raptem 5 minut. Okazało się, że inny tramwaj się zepsuł i zatrzymał ruch. Kilka przystanków z buta. I czekanie aż nadjedzie wymarzona 6. Padam na twarz. A jutro kolejny dzień który przypuszczam nie będzie należał do lekkich. Od 10:00 - 16:45. Love it.
Idę się ogarnąć, wziąć prysznic i do spania.

Filmik jeszcze z soboty, zatytułowany competitions. Z Mońsą. Dla lepszej oglądalności polecam wejść na mój kanał vimeo. Lepsza jakość i większy rozmiar (klik)

13 komentarzy:

  1. hahah pozytywne wygłuupy:) powodzenia na studiach :-) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. tak dokładnie ;)
    areobic to nie jest takie łatwe trzea sporo sie wygimnastkować ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. hehe ja nie potrafie utrzymac się na głowie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. doskonała przygotowanie do aerobicu;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że masz dość tego dnia tak samo jak ja :)
    Mimo to, że jestem jeszcze w technikum to też jest ciężko :)
    Ale trzeba sobie poradzić jakoś i Ty na pewno dasz radę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. no to dzień masz pełeeeen ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Aerobic prosty nie jest, coś o tym wiem:). Ja kocham ćwiczyć. Cóż.. mogę tylko życzyć Ci powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  8. ja nie przepadam za tymi zupkami ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. fajnie , fajnie =dd

    julia-nowak.blogspot.com - zapraszam do obserwowania i komentowania !: )

    OdpowiedzUsuń