środa, 12 października 2011

rekrutacja

Dziś zakręcony dzień na maxa. Co nie oznacza że zły. Oczywiście udany, jak najbardziej.
Wczoraj odbyła się moja rozmowa rekrutacyjna w sprawie w sprawie pracy w znanym Call Center. Tak więc pewnym krokiem, pojechałam na rynek wrocławski, gdzie znajduje się siedziba firmy. Bez stresu, na luzie weszłam do sali gdzie czekała 6 chętnych ludzi do pracy w roli konsultanta. W tym ja, wyróżniająca się- po prostu absolut zajebistości. Bo przecież żeby cokolwiek się w naszym życiu się udało to trzeba mieć wysoką samoocenę, prawda? Tak więc siadłam na dość wygodnej kanapie, i wszyscy czekaliśmy aż drzwi się otworzą i zostaniemy zaproszeni do wejścia. Po jakimś czasie powitała nas miła dziewczyna. Rozdała nam dokument który musieliśmy wypełnić. Dane osobowe, oraz godziny pracy które by nam najbardziej odpowiadały. Po wypełnieniu jakże "trudnego" zadania, zaczęły się pytania do każdego z nas, typu: co cię motywuje do pracy, jak zwalczasz stres, dlaczego akurat CCIG, itp. Generalnie bułka z masłem, czułam się dobrze odpowiadając na tego rodzaju pytania. Z reguły jestem osobą zawziętą, wiedzącą czego chce. I dążącą do swoich życiowych celów, także nie miałam problemu ani ze stresem, ani odpowiadaniem na pytania. Następnie, otrzymaliśmy kartki, na których był napisany produkt który musimy zachęcić do kupna. Moim produktem był karabin na żelki. Musiałam go zaprezentować z jak najlepszej strony, przedstawić same zalety. Liczyła się wyobraźnia i jak najlepszy pomysł. Myślę że poradziłam sobie dość sprawnie, nie miałam większych problemów z zadaniem. Cała rekrutacja trwała ok 40 minut. Nie był to niestety koniec dnia, jak wiecie we wtorki na 17:00 mam aerobic (wf). Dzisiaj nie obudziłam się z ani jednym zakwasem, czuję się znakomicie. Moje ciało zaczyna się przyzwyczajać do intensywnych ćwiczeń, co bardzo mnie zadowala.
Z kolei dziś najgorszy dzień na uczelni. ŚRODA- zajęcia specjalistyczne. Od 9:45-16:30. Nie ma co narzekać na czas, bo każde z tych zajęć minęły mi w miarę szybko, ku mojemu zdziwieniu. Następnie ruszyłam do domu, spieszyłam się z racji tego że środa jest dniem spotkań z Anją. Niestety któryś z tramwai się zepsuł, dlatego przez jakiś czas nie było przejazdu. Co oznaczało, że czekaliśmy 20 minut w tramwaju, aż coś się zwolni. Plan był taki, że wychodzimy z Anją coś zjeść na miasto, no ale wyszło jak wyszło. Moja przyjaciółka przyjechała do mnie, gdzie miło spędziłyśmy czas na rozmowach i przy przepysznej sałatce przygotowanej przez moją nową współlokatorkę z pokoju- Agatę.
A teraz idę się ogarnąć i spać. Dzisiejszy dzień zwalił mnie z nóg !

takie tam, z dziewczętami.
od lewej: Marta, ja, Agata

14 komentarzy:

  1. Fajne zdjęcia.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie. Nowa notka.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale długo dziś byłaś na uczelnii!

    OdpowiedzUsuń
  3. troche napisalas ;)
    napewno ci sie uda :D

    OdpowiedzUsuń
  4. też kiedys pracowałam w call center ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że dostaniesz tę pracę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. poczytałam sobie troszkę przed snem hehe ;)
    zapraszam do siebie. Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  7. powodzenia, 3mam kciuki:) pozdrawiam i zapraszam do mnie na rozdanie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. fajnie, że dobrze ci poszło a karabin na żelki to ciekawy produkt :D trzymam za ciebie kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  9. ale masz fajny uśmiech ;D
    powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. widze, że o figure dbasz.. też chodzę na siłownie, fitness ale jak tylko pojawi sie coś słodkiego znika w 5 min

    OdpowiedzUsuń
  11. oj napewno ci się uda! bo komu jak nie tobie?;)
    ślicznie dziewczyny :*

    OdpowiedzUsuń
  12. no dokładnie.
    mhm. no to trzymam kciuki , aby to właśnie ciebie przyjęli. o jaką mi ochotę narobiłaś na sałatkę . :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciężki dzień,ale jakoś dałaś radę. Co to jest w ogóle-karabin na żelki?

    OdpowiedzUsuń