piątek, 27 lipca 2012

nad Odrą/pożegnanie

Wczoraj spędziłam kolejny dzień z Kubą, każdy dzień jest coraz fajniejszy. Wykorzystaliśmy pogodę na maxa, poszliśmy nad Odrę, rozłożyliśmy kocyk i opalaliśmy nasze "blade" ciałka. Było tak przyjemnie, ale po 2 godzinach słońce dało nam jasno do zrozumienia, że czas najwyższy się zwijać. Pożegnaliśmy się już na przystanku, każde z nas jechało innym tramwajem w inną stronę. Jeszcze tego samego dnia, zupełnie spontanicznie przyjechała do mnie przyjaciółka- Ania. Kolejne popołudnie spędzone w miłym towarzystwie.
Od razu gdy wyszła Ania, miałam ochotę raz jeszcze zobaczyć się z Kubą. Przyszedł nawet o 22:00 do mieszkania, słuchaliśmy naszej Sade, Dido i spędziliśmy ten późny wieczór podobnie jak dzień wcześniej. Nie chcieliśmy się żegnać, ale obiecał, że kiedyś wcale nie będziemy musieli się żegnać. Podtrzymało mnie to na duchu i dodało skrzydeł. Wyszedł po północy. Byłam zmęczona, widział to po moich oczach, byłam już wykąpana przed przyjściem Kuby, więc od razu po północy poszłam spać.
Następnego dnia (dzisiaj) umówieni byliśmy o 13:00 przed dworcem we Wrocławiu. Chciał mnie odprowadzić na pociąg. Na dworcu zachowywaliśmy się jak prawdziwa para. Przytuleni, trzymając się za ręce i śmiejąc się bez mówienia czegokolwiek. Podobało mi się to, zapomniałam nawet o tym że wyjeżdżam, wyjeżdżam od niego.
Na torze ustawił się pociąg. Miałam jeszcze 10 minut do odjazdu. Staliśmy chwilę przed pociągiem, po czym powiedział mi, żebym zajęła sobie miejsce. Dosiadłam się do młodego chłopaka. Kuba stał jeszcze chwilę przy oknie, machał mi. Ale nie mogłam się powstrzymać- wybiegłam z pociągu 2 minuty przed odjazdem i rzuciłam mu się na szyję. Zostawiłam na siedzeniu swój bagaż, zależało mi tylko na tym by móc go raz jeszcze przytulić. Ludzie patrzyli na nas miłym spojrzeniem. Podobnie jak konduktor. Gwizdek.. Wskoczyłam do pociągu i jeszcze przed zamknięciem drzwi, pocałował mnie. Odjechałam, a on stał na peronie. Smutno...
Widzimy się w niedzielę, ale tylko na kilka godzin, w poniedziałek wyjeżdżam do kuzynki i jej męża w okolice Poznania, będziemy skazani na nie widzenie się przez ponad tydzień, ale przypuszczam że taka rozłąka podbuduje nasz związek.
Po raz kolejny krzyczę głośno: JESTEM SZCZĘŚLIWA !!
Jutro mam drugą jazdę samochodem, trzymajcie kciuki, żeby odpalanie samochodu wychodziło mi tak jak powinno.

12 komentarzy:

  1. ciesz się szczęściem ile tylko możesz :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahh !
    Gratuluję i życzę szczęścia ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło się czytało. mogłam sobie to wszystko zobrazować. ahh..Zakochani. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. cudownie się czyta Twoje wpisy. cieszę się razem z Tobą! Obyś już zawsze była tak szczęśliwa! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. cieszę się twoim szczęściem naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. cudownie że jesteś szczęśliwa:* nie martw się, to szybko zleci:*

    OdpowiedzUsuń
  7. trzymam kciuki ;D
    zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jej <3
    nawet nie wiesz jak się cieszę że jesteś szczęśliwa !!!!!!!! :)))

    Ps: czekam na list :D ;**

    OdpowiedzUsuń