niedziela, 17 czerwca 2012

lekko przybita- nic nowego

Zmęczona jestem swoim życiem. Czasem to mam wszystkiego dość, rzucić to wszystko i wyjechać jak najdalej. Chyba się cieszę że w sobotę jadę na kilka do Wrocławia- muszę odpocząć.
Wczoraj 11 godzin byłam w pracy, już tylko odliczałam godziny, minuty by wyjść z galerii. Po pracy od razu poszłam do domu, dosłownie na kilka minut, nawet niczego nie zjadłam, jedynie zmieniłam ubranie i musiałam już wychodzić. Podeszłam pod dom Justyny, a stamtąd razem poszłyśmy do Konia by kibicować. Zdążyłyśmy chociaż na drugą połowę. Dom Konia wypełniony był po brzegi. Około 20 osób kręciło się po całym mieszkaniu. Wczorajszy wieczór totalnie nie był udany. Nie dość, że całą drogę do domu Konia kłóciłam się z Justyną (krzyczałyśmy na siebie, albo po prostu się nie odzywałyśmy), to w dodatku na samej domówce męczyłam się jak nigdy. Nawet piwo nie smakowało tak dobrze jak zawsze. Dlatego wypiłam tylko jedno. Chciałam, bardzo mi zależało na tym by porozmawiać z P. Był totalnie trzeźwy. Ja zresztą też. Ale znowu zabrakło mi odwagi. Nie wiem co się ze mną dzieje. On mnie onieśmiela. Tym bardziej, że nawet nie było okazji, by zaciągnąć go gdzieś na bok, non stop przebywał z kolegami, jak nie w kuchni to w salonie. Siedziałam przybita, obok Kamila, któremu pomagałam zrobić konspekty. Ukradkiem spoglądałam w stronę P. Wiedziałam kiedy był po joincie, wtedy zachowuje się jak wariat. Tańczył, śmiał się. Ale wyznaję pewną zasadę, że gdyby mu zależało to by sam podszedł. Nie jest typem nieśmiałego faceta. Nie odpisuje na sms'y. Wiem, że coś się dzieje, może nie jestem tego powodem, przypuszczam że jego była dziewczyna, która najprawdopodobniej jest z nim w ciąży. Boję się, tak bardzo się boję, że zaangażuję się, że to może być jego dziecko. Płaczę.. Bo to mi pomoże.
Przepraszam......

Muszę pomóc napisać bratu na przedsiębiorczość CV i list motywacyjny.

21 komentarzy:

  1. Filmik ok. I ciekawą masz kuchnię :) Też czasami się podobnie czuję ale jak trochę odpocznę totalnie o niczym nie myśląc, mija :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami warto sobie popłakąć, tak w samotności. Zawsze lżej na duszy. Co do pana P. to uważam, że warto o nim zapomnieć. Skoro nie robi żadnych kroków , który by wskazywały, że chcę, to niewarto o nim mysleć. Na pewno nie będzie łatwo o nim zapomnieć, ale paietak, że czas leczy rany.
    Pozdrawiam i 3maj się!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tez czasami mam te gorsze dni bardzo ladny zestaw ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tez mam czasami ochote rzucic wszystko i wyjechac jak najdalej. Ale zaraz potem mysle ile waznych osob bym zostawila ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cherry Lady ma racje, zapomnij o nim. Szkoda marnować sobie tyle czasu na ludzi, którzy mają Cię gdzieś. Też to niedawno przechodziłam. Swoje przepłakałam, ale decyzji nie żałuję. Trzymaj się cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  6. nareszcie znalazłam twój blog! *.*
    pewnie mnie już nie pamiętasz ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. zdjęcie mi się baaaaardzo podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ` . odpocznij. ogarnij wszystko. może pomoże. kurcze nje płacz. wiem, że jest ciężko.. ale nje warto płakać. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. śliczny zestaw!:) a kolor bluzki nieziemski *.*

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpocznij i nabierz nowych sił! : )

    OdpowiedzUsuń
  11. to się cieszę! c:
    ja jedynki jeszcze nie oglądałam, ale zamierzam XD
    obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  12. serio jestes strasznie podobna do honey, może jesteście jakoś spokrewnione? *.*

    OdpowiedzUsuń
  13. siłę znajdziesz w sobie, daj sobie trochę czasu...

    OdpowiedzUsuń