poniedziałek, 26 kwietnia 2010

coś szalonego

Po dłuższym zastanowieniu postanowiłam napisać w końcu. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Dzień jak każdy inny, myślałam że nic a tym bardziej nikt nie jest w stanie zepsuć mi dzisiejszego humoru. Myliłam się. Na poprawę samopoczucia zmazałam czarny lakier z paznokcie, i po dwóch minutach paznokcie pokryłam dwuwarstwową 'farbą' koloru różowego. Nic mi tak nie pomaga jak kolor różowy. Wystarczy ubrać chociaż bluzkę różową, albo kolczyki i wszystko to wygląda zupełnie inaczej. Dziś dopadły mnie tak zwane zakwasy, zastanawiacie się po czym, bo dawno nie pisałam, tak więc od tygodnia zaczęłam intensywnie ćwiczyć. 3 razy dzień dwuminutowe nożyce. A wczoraj dlatego że była cudna pogoda, wskoczyłam w dres, i poszłam odreagować, czyli uprawiać swój sport życia, taki jak: jogging. Kocham biegi przełajowe. Akurat mieszkam w takiej okolicy że 2 minuty od mojego domu znajduje się.. hmm, no właśnie co? Ni to polana, ni to las, tak czy siak nie biegałam po asfalcie, bo wiadomo można się nałapać kontuzji ale po glebie, przez co nie męczyłam się tak bardzo a bieganie stało się dla mnie przyjemnością. Była to droga, którą dużo osób przechodziło, ponieważ owa ścieżka prowadziła do pewnej wsi. Dużo "dziwnych" ludzi zastanawiało się co robiłam, no cóż. Widać że wieśniacy (miła jak zawsze). Chcę mi się słuchać głośno muzyki a przy okazji wykonać kilka kroków tanecznych. Pomimo tego że humor nie dopisuje mam ochotę zrobić coś szalonego. No może mój taniec nie jest szalony, chociaż jak ktoś się uprze.. No na pewno taniec byłby śmieszny do piosenki "jesteś szalona" i właśnie na tą piosenkę mam 'apetyt' . Haha, tak wiem że lipa, ale ponoć do tych najgorszych kawałków ludzie się tak naprawdę umieją bawić. Chociaż mi tam dużo do szczęścia nie potrzeba. Pogadaliśmy o muzyce, o moim złym humorze! Nie no tak być nie może, nie mogę tak wyglądać jak dzisiaj. W czwartek on wraca, a w takim stanie na pewno nie może mnie zobaczyć.. Zatem proponuję ekstremalną metamorfozę. Zaczynam od zaraz. Obok mnie leży gazetka z nagłówkiem: "Schudnij! Do wakacji dasz radę". Tak, to będzie pierwszy etap metamorfozy. Ale czy do wakacji zdążę? No baaa. Kto jak kto, ale ja na pewno.
No nic, koniec zamulania. Pewnie w najbliższym czasie odezwę się dopiero po... o nie ! właśnie sobie uświadomiłam że za tydzień mam maturę!!!! Także do po maturach..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz